Mowa oczywiście o nowalijkach – kto nie ma teraz przed oczami przyprószonych ziemią rzodkiewek, soczystej zielonej cebulki, rodzimej kalarepy, czy kalafiora. Świąteczna rzeżucha to już norma na naszych stołach.
Jednak często zastanawiamy się, czy warto po nie sięgać – przecież zawierają dużo azotanów szkodliwych dla zdrowia.
Prawdą jest, że te delikatne roślinki są mało odporne na dużą ilość sztucznych nawozów, ale nie oznacza to, że wszystkie są w ten sposób hodowane.
Sądzę, że warto po nie sięgać, ale z umiarem!
Niech nowalijki będą dodatkiem, a nie dominującym elementem naszego wiosennego menu.
Nie dajmy się nabrać na piękny wygląd „wypolerowanych” roślinek.
W sklepie warto zwracać uwagę na etykiety umieszczone na skrzynkach, dotyczące pochodzenia danego produktu. Jeśli chcemy mieć pewność jakości sięgajmy po te z upraw ekologicznych, bądź sami zasadźmy pietruszkę, czy szczypiorek w doniczce na parapecie.
Nowalijki to źródło wielu witamin, składników mineralnych, błonnika pokarmowego przy niskiej zawartości kalorii.
Natka pietruszki – wzmacnia odporność organizmu, ze względu na dużą zawartość wit. C.
Pomidory – są doskonałym źródłem likopenu, wykazującego działanie antyrodnikowe.
Rzeżucha – jest bogata w wit. A, wit. z grupy B oraz olejki eteryczne nadające roślinie specyficzny smak. Ponadto wykazuje działanie bakteriobójcze i moczopędne.
Rzodkiewki – bogate są w: wit. C, wit. B1, potas, wapń, siarkę i magnez. Przyspieszają przemianę materii, chronią przed nowotworami.
Sałata – to świetne źródło błonnika pokarmowego, wit. A i B, żelaza, kwasu foliowego i jodu.
Jak przechowywać:
Nowalijki należy przechowywać w lodówce, w opakowaniach przepuszczających powietrze, unikając toreb foliowych, gdyż duża ilość wilgoci przyspiesza przemianę azotynów w rakotwórcze nitrozaminy.
Komu nie polecam:
Kobietom w ciąży i karmiącym, dzieciom do lat 3, alergikom i wrzodowcom